czasem śni nam się uciekać stąd
Chyba będę musiała się stąd wynieść. Tak dużo ludzi już poznało to miejsce, że … że zaczyna mi brakować intymności, tego, że byłam anonimowa, że mogłam właściwie pisać sobie, co chciałam. Sama nie wiem, co mnie podkusiło odkrywać te wszystkie miejsca.
Ale też, wiem, tak, tak mi się zdaje, że trochę wiem, dlaczego. To pozwala mnie lepiej poznać, a ja lubię, żeby mnie poznawać. Żeby mnie poznawać samodzielnie – to lubię najbardziej. Może nie tyle, żeby się domyślać, ale żeby złapać ten tok myślenia. Bo uważam, że kobiety wcale nie są nielogiczne, wcale nie są trudne – o ile się im człowiek przygląda. Z tym domyślaniem się, wcale nie jest trudno. Kurde, kobiety są strasznie proste, strasznie, tylko że faceci, którzy się szczycą tym, że są prości i szczerzy, zapominają o tym, żeby mówić prosto i szczerze i pewne rzeczy powtarzać.
Zresztą, kurwa, nie mam pojęcia. Poza tym – denerwuje mnie czasem to skreślanie mnie z listy potencjalnych kumpli, bo nie jestem facetem, czyli jestem kobietą, a z kobietą nie da się rozmawiać bez podtekstów. No jasne. Kurde. Ale ale, przecież ja mam to gdzieś tak naprawdę, właśnie tak. Pewnie, zaboli mnie czasem jakiś komentarz, ale to bardziej wtedy boli brak zrozumienia ze strony innych, tyle, zresztą…
Tak naprawdę to dzisiejszy poranek jest taki zupełnie rozbity. Chodzi mi po głowie wiele rzeczy, które mnie tak cholernie denerwują…
Słucham sobie tego od rana, żeby się nie wkurzać. Albo może – żeby się jakoś rozładować, czy coś. Lubię dancehall, bo tam jest coś, co ja czuję, jest radość, jest energia, lubię energicznie się ruszać. No jasne, nie jestem w najlepszej formie, ale mam to gdzieś, naprawdę mam to gdzieś. W takie dni jak ten mam to gdzieś, jak wyglądam, wszystko, co z tym związane. Czytam sobie jakieś idiotyczne kobiece czasopisma, myślę sobie o kobiecej elegancji, o wdzięku, o ogólnie pojętej kobiecości i coraz mocnej mi się marzy być facetem. Chyba mi to lepiej pasuje.
Bo w ogóle chyba najlepiej mi czasem pasuje nie myśleć o niczym, po prostu, sobie posłuchać, posiedzieć sobie z tą muzyką, robić, na co mam ochotę. Kurde, po prostu z jednej strony chciałabym być jak inne dziewczęta, jasne, przyglądam się im, podobają mi się, lubię to, pomyśleć, że może mogłabym jak one, ale, że tak powiem, kurwa mać, nie mogłabym. Wcale mi to nie pasuje. Mam taką wielką potrzebę po prostu zachowywać się po swojemu, ale też sprawia mi to pewną przykrość, że w tym całym, nie wiem, festiwalu kobiecości nagle okazuje się, że zupełnie się nie liczę. Jestem nagle gdzieś tak daleko z tyłu, że wcale mnie nie widać. Nieważne, spadam zaraz stąd.
I nawet, gdyby to wszystko, co tu piszę, było przesadą, było głupie, było w ogóle nie wiem jakie – mam to w dupie, roszczę sobie prawo do złego samopoczucia i do wkurzania się. Spadam.
jestem czubek
Zmiany wisiały w powietrzu, wisiały, wisiały i spadły. Same nie spadły, to wiem.
Myślę o Warszawie, intensywnie. Myślę o przeprowadzkach, to tu, to tam. Warszawa kusi niesamowicie, ale też Wrocław nie pozostaje dłużny. Miasto pełne jest szaleństwa. Jesteśmy młode i wariatki w dodatku. Jak każde dziewczyny w tym wieku.
Przeprowadzka, która tak długo nade mną wisi, to też przeprowadzka kolejna bloga. Układanie i zaczynanie od nowa. Odkrywanie nazwiska. Robienie na nowo. Jak dziadek mój, który od tylu lat prowadzi katalogi znaczków. Nawet ich nie ogląda. Nikt ich nie ogląda. Dziadek czasem wyjmuje, kiedy sprawdza w katalogu, jaki numer katalogowy, jakie wydanie.
Ja myślę, że nic z tego nie będzie. Ale dziadek układa. A ja też układam. Dla samego układania.
Ja zaczynam od nowa powoli budować. Od nowa. Powoli. Zaczęłam z wielkim hukiem. Potrzebnie, bardzo potrzebnie. Obudzić się trzeba było. Teraz jest już trochę spokojniej. Nie, nie od tych dwóch, czy trzech miesięcy, może od godziny. Od godziny jest spokojniej.
Mam strasznie pięknie w moim pokoju, strasznie pięknie. Wiem, ktoś mnie wiecznie poprawiał, że tak się nie mówi. Nie zestawia się obok siebie „strasznie” i „pięknie”. Ale ja powiem, ja zestawiam. Mam strasznie pięknie w pokoju. A w życiu to mam różnie. Studia mam troszeczkę rozgrzebane. Ale nie, już się tak bardzo nie boję. Niby na wszelki wypadek mam drugie – ale to jeszcze też niepewne. Poza tym – już postanowione, że się wygrzebię. Nie wiem jak i nie wiem, czy się wygrzebię, ale się wygrzebię.
Już nie z takich rzeczy się wychodziło, prawda? Prawda. Tylko kurcze, dlaczego ja się zawsze muszę w to wpakować?
Pomyślmy. Kilka prostych rzeczy dla mnie, przydałoby się kilka rad dla pogubionego człowieka, jakieś wskazówki dla tych, co szukają szczęścia. Spokój, praca. Powoli, małymi krokami. Nie bać się, odkręcać. Powalczyć. Uważać, żeby się aż tak szybko nie zmęczyć. Chociaż właściwie… Sama nie wiem. Ale spokój, stawiajmy na spokój.
***
jeszcze się kiedyś mówiło młodość
dziś się już mówi
tylko
wariatka
jeszcze się kiedyś mówiło miłość
jeszcze się kiedyś mówiło.
to jest jak nie mieć słowa
na Boga
jak udławić się modlitwą
Uwaga, „seksi”!
Czy kobiety boją się być seksi? Czy może się nie boją, tylko boją się przyznać – tak, ja chcę być seksowna? A może to się źle kojarzy?
Dziś idę sobie na spacer – właściwie na taką krótką włóczęgę bez celu, a tu na mojej drodze stoi centrum handlowe. Przechodzę zawsze przez środek – czasem z dobrym skutkiem, bo jak pada, to nie zmoknę, czasem ze złym – bo nie mogę się oprzeć promocjom. Dziś akurat z dobrym skutkiem – odpierałam się wyjątkowo mocno, nie zmokłam, załapałam się na pokaz kosmetyków do pielęgnacji paznokci. Bardzo uprzejma, młoda dziewczyna wypolerowała mi na błysk jednego paznokcia za pomocą naturalnych odżywek, pilnika z jedwabnymi włóknami i innymi włóknami, których już nie pamiętam. Muszę się przyznać, że pokaz zrobił oszałamiające wrażenie. Żeby tak mieć takie piękne, błyszczące i zdrowe paznokcie, ach, nawet bym kupiła, gdyby nie cena, nawet w promocji cały zestaw kosztował stówę. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że kiedyś w końcu będę zarabiać tyle, że nawet i bez promocji będę mogła sobie kupić.
Ważne za to było dla mnie coś innego. Do zestawu pilników, odżywek i innych bajerów dołączony był balsam do rąk. Pani uprzejmie zapytała, który chciałabym zobaczyć: „ocean czy seksi?”, na co ja odpowiedziałam, że oczywiście, że oba. Wymagało to z mojej strony zaangażowania drugiej dłoni, na jednej, z wypolerowanym paznokciem, zostałam smyrnięta zapachem „ocean”, na drugiej – zapachem „seksi”. Wtedy właśnie zwróciłam uwagę, że butelka z balsamem „ocean” jest już w trzech czwartych pusta, a „seksi” jakoś nie cieszy się powodzeniem. Niestety nie zapytałam o to, czy przypadkiem na „seksi” nie było takiego wzięcia, że już idzie druga butelka, dlatego nigdy się nie dowiem, czy moje teorie są prawdziwe. Nie przeszkadza mi to jednak dalej pisać :)
Pomyślałam sobie, że jakoś wstyd przeciętnej kobiecie powiedzieć „wybieram seksi”. „Ocean” jakoś o wiele łatwiej przechodzi przez gardło, jest neutralny, jest dla porządnej, ułożonej, poważnej babeczki, a nie jakieś tam frywolne „seksi”. Co innego w sumie można powiedzieć młodej dziewczynie, która się ładnie uśmiecha, już i tak zdążyła wypolerować jednego, nie daj Boże zapuszczonego, paznokcia?
Powiem szczerze, sama chyba powiedziałam oba, bo jakoś to „seksi” było krępujące. Gdyby się balsam nazywał „atrakcyjna”, to by było coś zupełnie innego! Skąd nam się wzięło słowo seks w słowniku tego nie wiem, niby oczywiste, że z angielskiego, ale ja tam nie wiem. W każdym razie – o ile wiadomo, co to „seks”, to „seksi” dużo trudniej określić. Po angielsku to jest, o ile się nie mylę, taka „zwykła” atrakcyjność, dla nas, Polaków, to już będzie raczej atrakcyjność „z podtekstem”.
Dlaczego kobieta nie miałaby być atrakcyjna „z podtekstem”? Sama się zastanawiam. Grunt, że nie każda chce, chyba nawet więcej nie chce, niż chce. Skromne Polki jesteśmy. Czy nie za skromne? Trudno powiedzieć. Pewnie w gronie znajomych wybrałybyśmy „seksi”, ale tak przy ludziach, w galerii handlowej – już mniej chętnie.
Pole popisu dla feministek, powiedziałby ktoś może, ale nie moim zdaniem. Ja wciąż kojarzę feministki z tymi, co już nieźle namieszały – albo że „seksi” to jest wyzwolona kobieta, którą by raczej inne nazwały wyuzdaną i puszczalską, albo że „seksi” to jest w niewoli mężczyzny, słaba i szukająca samca, by się opiekował… W każdym razie – przydałoby się „seksi”, czyli zwyczajnie kobiece.